Sport.pl

Jakub Rzeźniczak: Sami komplikujemy sobie życie

- Wyobraźnię mam bujną, ale nie wyobrażam sobie, że możemy nie obronić mistrzostwa. Tak samo jak tego, że nie wygramy Pucharu Polski - mówi 28-letni obrońca Legii Warszawa.


Bartłomiej Kubiak: Po ostatnim meczu macie już tylko trzy punkty przewagi nad Lechem. Zaczyna się robić gorąco.

Jakub Rzeźniczak: Przywykłem do tego, że każdy lubi wytykać nam błędy. Krytykę przyjmuję, ale sam szukam pozytywów. Te są takie, że mimo słabszego okresu cały czas jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, a do końca rundy zasadniczej zostały nam jeszcze cztery spotkania. Nasza przewaga nad resztą stawki może wzrosnąć. Wierzę, że tak będzie. Poza meczem z Lechią Gdańsk te najsilniejsze drużyny mamy już za sobą. Przed nami spotkania ze słabszymi rywalami, czyli Zawiszą, Ruchem i Pogonią.

Rok temu przed rundą mistrzowską mieliście 10 punktów przewagi nad Lechem. Teraz pewnie będzie mniej.

- Do zdobycia jest 12 punktów. Myślę, że Lech po drodze się jeszcze potknie. Zresztą przed nami mecz w Pucharze Polski z Podbeskidziem i na razie skupiam się tylko na nim. Co do ekstraklasy, to w niej i tak liczy się efekt końcowy. Dlatego w tabelę najlepiej spojrzeć dopiero po rundzie mistrzowskiej.

Przed meczem w Poznaniu mówiliście, że to Lech musi, a Legia może. Nie zgubił was minimalizm?

- Przegraliśmy 1:2 i jeśli spojrzymy na wynik, to można powiedzieć, że zgubił. Ale jak dokładniej przeanalizujemy tamto spotkanie, to do czerwonej kartki dla Arka Malarza mieliśmy wszystko pod kontrolą. Lech nie zrobił na nas wielkiego wrażenia. Dużo lepiej zagrał z nami jesienią przy Łazienkowskiej, kiedy było 2:2.

Ale do sytuacji, w której Malarz wyleciał z boiska, nie wyglądaliście na zespół, który chce za wszelką cenę z Lechem wygrać.

- Jak sobie wszyscy przypomną jesienne mecze Legii w pucharach, to też nie stwarzaliśmy sobie dwudziestu sytuacji, tylko dwie, trzy, po których wygrywaliśmy spotkania. Z Lechem chcieliśmy zagrać w ten sam sposób, czyli przede wszystkim konsekwentnie w defensywie, z przodu czekając na błąd rywala. Nie udało się. Czerwona kartka pokrzyżowała nam wszystkie plany, ale nie ma co już do tego wracać.

Czego najbardziej brakuje w grze Legii na wiosnę?

- Zwycięstw.

A może najbardziej brakuje Miroslava Radovicia?

- "Rado" był kluczową postacią, nie jest go łatwo zastąpić i wie to każdy. Nawet ten, kto specjalnie nie interesuje się piłką czy Legią. Nie możemy jednak w żaden sposób usprawiedliwiać naszej gry brakiem Radovicia. To, że nie wygrywamy, to tylko nasza wina.

Tracicie dużo goli - w 10 meczach w tym roku 14, a doliczając pięć zimowych sparingów, nazbiera się ich aż 25. Z czego to wynika?

- Błędy indywidualne i brak koncentracji, to główne przyczyny. Gole, które tracimy, nie padają po jakichś składnych akcjach rywali. Sami komplikujemy sobie życie. I nad tym musimy pracować. Takie błędy w obronie nie mogą nam się przytrafiać.

A rotacja? Wiosną zeszłego roku, jak graliście żelazną jedenastką, trener Berg nie robił tylu zmian, to w 16 meczach straciliście zaledwie dziewięć goli.

- To nie jest problem. Trener rotuje składem, ma do tego prawo, ale to nie zmienia faktu, że każdy z nas, wychodząc na boisko, musi być skoncentrowany. Nie może popełniać głupich błędów. To tutaj jest problem.

Największą siłą Legii, choćby w jesiennych meczach w Lidze Europy, była dominacja w środku pola. Ostatnio macie z tym problem. Można odnieść wrażenie, że ligowi rywale was rozszyfrowali, zostawiają wam mniej miejsca, częściej faulują.

- Może nie rozszyfrowali, ale na pewno dokładniej analizują naszą grę. Widać to po tym, jak kryty jest Ondrej Duda. Wszyscy wiedzą, że to on jest motorem napędowym ataków Legii. Rywale dużo częściej go faulują, szczelniej kryją. Ale Legia to nie tylko Ondrej czy środek pola. Mamy więcej atutów.

Jakich?

- Nie zamierzam teraz o nich opowiadać. Jeśli ktoś nie wie, jakie one są, to tym lepiej dla nas.

Niedawno Ivica Vrdoljak powiedział w "Przeglądzie Sportowym," że ten sezon przypomina mu ten sprzed trzech lat, w którym nie zdobyliście mistrzostwa. Masz podobne spostrzeżenie?

- Nie mam. To, co było trzy lata temu, to było trzy lata temu. To, co jest teraz, to jest teraz. Nie ma sensu tego porównywać.

Wyobrażasz sobie, że możecie nie obronić mistrzostwa?

- Wyobraźnię mam bujną, ale sobie tego nie wyobrażam. Zresztą, tak samo jak tego, że nie wygramy Pucharu Polski.

Zdjęcie RLEG06j: Legia Warszawa - koszulka junior Adidas Zdjęcie RLEG07j: Legia Warszawa - koszulka junior Adidas
RLEG06j: Legia Warszawa - k... RLEG07j: Legia Warszawa - k...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o:
Komentarze (3)
Jakub Rzeźniczak: Sami komplikujemy sobie życie
Zaloguj się
  • plendz

    Oceniono 9 razy -1

    Fajne pocieszanie się: "Poza meczem z Lechią Gdańsk te najsilniejsze drużyny mamy już za sobą. Przed nami spotkania ze słabszymi rywalami, czyli Zawiszą, Ruchem i Pogonią." Zawisza i Ruch "grają o życie", Pogoń o awans do grupy mistrzowskiej a Lechia o utrzymanie się w niej;-) Myślę, że pomimo całej "przyjaźni", nawet Pogoń z Legią zagra na poważnie (vide ostatni mecz okraszony bójką wywołaną przez sfrustrowanych legionistów). Będzie sukces jeśli Legia przy takim nastawieniu jakie prezentuje Rzeźniczak, zdobędzie 3 punkty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX