Sport.pl

Koszykarska Legia już nie tylko aspirująca?

Sobotnie efektowne zwycięstwo ze Zniczem Basket Pruszków na Torwarze było dla Legii nie tylko rewanżem za porażkę z początku sezonu, ale i przybliżyło ją do miejsca w pierwszej czwórce pierwszej ligi i uprzywilejowanej pozycji przed decydującą o awansie do ekstraklasy fazie play-off.


- Chcemy wygrać każdy kolejny mecz, ale celem nie jest awans sportowy za wszelką cenę. Cel postawiony trenerom to minimum czwarte miejsce po rundzie zasadniczej i awans do półfinału play-off - mówił przed tygodniem "Stołecznej" Jarosław Jankowski, zaangażowany w sekcję prezes Grupy Waryński, jednego z głównych sponsorów koszykarzy. Tonował w ten sposób optymistyczne nastroje po wygranej Legii z liderem pierwszej ligi Miastem Szkła Krosno. Przestrzegał, że koszykarzy czekać będzie bardzo trudny mecz ze Zniczem.

Tymczasem legioniści, w obecności trzech i pół tysiąca kibiców, wygrali w sobotę w derbach Mazowsza wysoko i efektownie 97:68. Rzucili najwięcej punktów w sezonie, umocnili się w czołowej czwórce ligi. I jednocześnie udowodnili, że z meczu na mecz, z drużyny solidnej i aspirującej, przekształcają się w jednego z głównych kandydatów do gry w Tauron Basket Lidze.

Po sezonie dominacji w drugiej lidze i pewnym awansie szczebel wyżej, pierwsze zderzenie z pierwszą ligą było jednak dla Legii bardzo bolesne. Pod koniec września, na inaugurację sezonu ekipa Piotra Bakuna przegrała w Krośnie z Miastem Szkła, do przerwy tracąc niemal 30 punktów. Tydzień później legioniści polegli w Pruszkowie i wiele osób zastanawiało się, na co tak naprawdę stać będzie w tym sezonie stołeczną drużynę.

Zastanawiali się także trenerzy i działacze, którzy żwawo rozglądali się po koszykarskim rynku i zainwestowali w drużynę, ściągając do niej zawodników ogranych i z doświadczeniem w Tauron Basket Lidze - najpierw Łukasza, a potem Marcela Wilczka.

Drużyna grała coraz lepiej, ale z czołówką przegrywała - porażki z Sokołem Łańcut, Stalą Ostrów czy Rosą Radom sprawiły, że Legia była co najwyżej kandydatem do gry w play-off. Czas pracował jednak na jej korzyść.

Na początku rundy rewanżowej legioniści odnieśli dwa niezwykle cenne zwycięstwa - wspomniana zeszłotygodniową wygraną z Miastem Szkła oraz sobotnią ze Zniczem Pruszków, przy jednoczesnych porażkach faworytów (w poprzedniej kolejce przegrały wszystkie cztery najlepsze drużyny ligi, w ostatniej punkty straciły i Znicz, i Miasto Szkła), które sprawiły, że pozycja Legii przed play-off staje się coraz mocniejsza.

A przecież warszawiaków czekają teraz mecze z teoretycznie słabszymi rywalami - Zagłębiem Sosnowiec, GKS Tychy, AZS Politechniką Poznańską oraz SKK Siedlce. Jeśli legioniści na tej drodze się nie potkną, w tabeli mogą jeszcze się podciągnąć. I przy okazji dadzą swoim rywalom sygnał, że w play-off będzie ich stać na wiele. Ale czy na zwycięstwo w całych rozgrywkach także?

Więcej o: