Sport.pl

Znów emocje w koszykarskich derbach - w Mazovia Cup Znicz minimalnie lepszy od Legii

Ambitna postawa w drugiej połowie nie wystarczyła Legii, by odrobić stratę z początku meczu i pokonać Znicz Pruszków w meczu o trzecie miejsce Mazovia Cup. Beniaminek pierwszej ligi przegrał 85:87 i zakończył turniej na ostatnim, czwartym miejscu.


O tym, że legionistom nie uda się obronić tytułu zdobytego przed rokiem, wiadomo było już w piątek, kiedy stołeczny zespół przegrał w półfinale z SKK Siedlce 80:87. Sobotni mecz o trzecie miejsce był jednak znakomitą okazją do sprawdzenia formy na tydzień przed inauguracją pierwszej ligi - przy okazji będąc derbowym starciem dwóch stołecznych drużyn.

Ostatni przedsezonowy test Legia zaczęła jednak słabo, bo od dwóch niecelnych rzutów za trzy punkty. Najpierw przestrzelił Mateusz Bierwagen, a po chwili Michał Aleksandrowicz - gracze, którzy mają stanowić o sile ofensywnej pierwszoligowej Legii.

Lepiej w ataku radzili sobie pruszkowianie - pod koszem nic z obecności Cezarego Trybańskiego nie robił sobie Adam Linowski, który pierwsze punkty dla Znicza zdobył efektownym wsadem. Za chwilę trzy punkty dołożył Marcin Kowalewski, a rozgrywający Paweł Hybiak zaczarował Rafała Holnickiego-Szulca i trafił z wyskoku za dwa. Po pięciu minutach pierwszej kwarty Znicz prowadził 12:2.

Legia otrząsnęła się dopiero, gdy Piotr Bakun przeprowadził pierwsze zmiany w wyjściowej piątce - pod koszem Trybańskiego zastąpił Damian Zapert, a Grzegorza Malewskiego Arkadiusz Kobus. Skrzydłowy Legii próbował poderwać zespół w ataku (cztery punkty z rzędu), gorzej szło mu jednak w obronie - trzykrotnie pod koszem bez problemu poradził sobie z nim Filip Put, po którego akcjach Znicz prowadził po pierwszej kwarcie 20:13.

W drugiej Legia w końcu uruchomiła w ataku Trybańskiego. Rozgrywający w końcu dogrywali mu piłkę dokładniej, a środkowy trzy razy trafił spod kosza - w jednej z akcji był faulowany i dołożył punkt z rzutu wolnego. C-Tryb nie radził sobie jednak w obronie. Pruszkowianie bez problemu wchodzili w strefę podkoszową i rzucali obok skaczącego do bloku Trybańskiego. Wychowanek Legii grał ospale, niemal w każdej akcji był spóźniony - alternatywy jednak nie było, bo Damian Cechniak - podstawowy środkowy w zeszłym sezonie - nawet nie poderwał się z ławki, a Bartłomiej Bojko ugrał w sobotę ledwie pięć minut.

A Znicz sukcesywnie powiększał przewagę - wszędobylski Damian Tokarski w dwóch z rzędu akcjach trafiał za trzy, trójkę dołożył także Kowalewski. Rzuty z dystansu były najmocniejszą bronią zespołu Michała Spychały - pruszkowianie do przerwy trafili siedem na 15 prób. Legia - dwa na 13.

Po efektownym kontrataku Znicza, w którym Hybiak podał za plecami do Linowskiego, a ten wsadził piłkę do kosza, Znicz prowadził na minutę przed przerwą już 47:31. Czas wziął trener Legii, ale to Znicz w świetnym stylu zakończył kwartę - równo z syreną Hybiak trafił za trzy i była przewaga 19 punktów.

Legioniści nie godzili się jednak z gładką przegraną i w trzeciej kwarcie wzięli się do odrabiania strat - siedem punktów w trzy minuty zdobył Bierwagen, po chwili zaliczył asystę w kontrze, a w obronie wymusił faul ofensywny rywala. W całej trzeciej kwarcie nowy zawodnik Legii zdobył aż 14 punktów, notując skuteczność 5 na 8 z gry - w pierwszej kwarcie, forsując rzuty, trafił jedynie jeden na 7.

Ambicja i zaciętość Bierwagena zmobilizowała do walki jego kolegów, którzy zaliczyli najlepszy okres gry w tym spotkaniu - trzy trójki w trzech kolejnych akcjach zdobyli Kobus, Bojko, a na deser równo z końcową syreną trafił wprowadzony na boisko Bartłomiej Ornoch. Przed ostatnią kwartą Legia przegrywała już tylko 61:64.

Końcówka spotkania należała jednak do Znicza - świetnie w ataku radzili sobie Adam Linowski (m.in. akcja 2+1), a także Filip Put, który zdominował strefę podkoszową. Dobra obrona gości sprawiła, że ekipa Spychały trzymała Legię w bezpiecznym dystansie.

W samej końcówce legioniści mieli jednak szansę wyrównać - dwie sekundy przed ostatnią syreną, przy stanie 83:86, faulowany przy rzucie za trzy był Aleksandrowicz, ale trafił tylko dwie próby. Ostatecznie Znicz pokonał Legię 87:85 i zajął trzecie miejsce w turnieju.

To było drugie przedsezonowe starcie derbowe obu ekip - przed trzema tygodniami Legia wygrała po dogrywce 103:98, a mecz również był niezwykle zacięty i emocjonujący. Pierwsze spotkanie o punkty obie drużyny rozegrają 2 października, gospodarzem będą pruszkowianie.

W finale Mazovia Cup SKK Siedlce pokonały rezerwy Rosy Radom 53:47. Dla zwycięzców 19 punktów zdobyli byli gracze Legii - Karol Dębski (13) oraz Kamil Sulima (6).

Legia Warszawa - Znicz Pruszków 85:87 (13:20, 18:30, 30:14, 24:23). Legia: Bierwagen 21 (10 zb.), Aleksandrowicz 21 (6 as.), Malewski 13, Kobus 7, Trybański 7, Paszkiewicz 4, Holnicki-Szulc 4, Bojko 3, Ornoch 3, Zapert 2, Świderski. Znicz: Put 18, Linowski 18, Hybiak 16 (8 as.), Tokarski 12 (8zb.), Kowalewski 9, Jaśkiewicz 6, R. Janik 5, Czosnowski 3, Tarczyk, D. Janik

Więcej o:
Komentarze (1)
Znów emocje w koszykarskich derbach - w Mazovia Cup Znicz minimalnie lepszy od Legii
Zaloguj się
  • policzna

    Oceniono 1 raz 1

    "faulowany przy rzucie za trzy był" - "przy rzucie" to była imaginacja blondie, która sędziowała ten mecz
    Michał piłkę trzymał na dole kiedy został sfaulowany
    zrobił ruch do góry po fakcie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX