Sport.pl

El. Ligi Mistrzów. Celtic - Legia. Katastrofa szkockiego futbolu?

Szkocki futbol regularnie obniża swoje loty. W środę może dojść do katastrofy, jeśli Legia wyrzuci Celtic z eliminacji Ligi Mistrzów. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE od 20.45
Szkoccy menedżerowie w ostatnich 25 latach mogli wygrać aż 18 tytułów mistrzowskich w angielskiej Premier League, ale szkocki futbol nigdy nie miał się gorzej. Z każdym rokiem ich piłkarze znikają z europejskich boisk, liga ugina się od ciężaru długów, giną kolejne kluby, a przy tabeli końcowej rozgrywek coraz częściej pojawia się adnotacja "klub X ukarany odebraniem punktów za nieuregulowane finanse". Wyrok na szkockim futbolu może w środę wykonać Legia Warszawa. Przy Łazienkowskiej ograła Celtic 4:1 i jest bliska wyrzucenia mistrza Szkocji z eliminacji do Ligi Mistrzów.

Jeszcze w latach 80. szkockie kluby dość regularnie dochodziły do finałów lub półfinałów europejskich rozgrywek. W angielskich drużynach: Liverpoolu, Nottingham Forest czy Aston Villi, które wygrały sześć Pucharów Europy na przestrzeni lat 70. i 80, zawsze grało po trzech Szkotów. Do 2008 roku liga szkocka zwykle zajmowała 10. miejsce w rankingu UEFA i trudno było sobie wyobrazić, aby piłkarze mieli trafiać z niej do Polski. Dziś europejskie rankingi klasyfikują ją na 23. pozycji, o dwa miejsca niżej niż polską ekstraklasę, do której przyjeżdżają piłkarze ze Szkocji. W Glasgow spotykam się z Bobbym Lennoxem, który w 1970 roku grał w finale Pucharu Europy w barwach Celtiku.

- Jesteśmy ofiarami przemian w europejskiej piłce. W futbolu dominują duże nacje, które dostają ogromne pieniądze za sprzedaż praw telewizyjnych. To z każdym rokiem powiększa przepaść. Gdzie są drużyny z Czech, Słowacji, byłej Jugosławii? Napór wielkich krajów odpierają tylko Holendrzy, Belgowie, Portugalczycy - mówi Lennox.

Frustracja z powodu malejącej roli pięciomilionowego narodu na europejskiej scenie jest wyczuwalna w Glasgow, ostatnim miejscu, które broni pozycji dawnego potentata. Szkoci do dziś zachowują jeszcze prawo głosu przy nowelizacjach przepisów gry w futbol (posiadają przedstawiciela w tzw. International Football Association Board), ale własnej piłki zmienić na lepszą już nie potrafią. - O jej zgonie pisze się już kilkanaście lat, ale jest coraz gorzej. Z naszą piłką stało się to, co z angielską, tylko na większą skalę. Kluby wolały kupować, niż szkolić - mówi Lennox.

Efektem jest lawina zawstydzających rezultatów. Rok temu Hibernian FC - półfinalista Pucharu Europy 1955/56 - w eliminacjach Ligi Europy poległ na własnym stadionie ze szwedzkim Malmö aż... 0:7. W czwartek z eliminacji do Ligi Europy odpadną najprawdopodobniej dwa ostatnie szkockie kluby. W poprzednich sezonach Szkotom - poza Celtikiem - ani razu nie udało się dobrnąć choćby do czwartej rundy eliminacji tych rozgrywek. W tym roku już w drugiej rundzie Motherwell odpadł z klubem z Islandii, z kolei w pierwszych meczach trzeciej rundy St. Johnstone przegrał z drużyną ze Słowacji, a Aberdeen z hiszpańskim Sociedad. Zgon przyspieszają same kluby.

- W ostatnich latach kluczowa okazała się degradacja Rangers. Kluby ekstraklasy zdecydowały, że należy ich ukarać usunięciem z rozgrywek za niewypłacalność. Efektem jest obniżenie poziomu ligi. To trochę tak, jakby indyki same zagłosowały za tym, żeby iść na rzeź przed świętami - śmieje się Lennox.

Wyrzucenie Rangersów w 2012 roku rozkojarzyło Celtic. W pierwszym sezonie bez lokalnego rywala, z którym od dziesiątek lat dzielą tytuły, Celtowie zdobyli mniej punktów i stracili więcej goli niż rok wcześniej. Gdy w ostatnich rozgrywkach poważniej potraktowali szkockich słabeuszy, wbili już ponad sto goli i w trakcie sezonu przegrali tylko raz. Ale bankructwo Rangersów nie było jedynym w coraz biedniejszej szkockiej Premier League. W ostatnich latach do trzeciej ligi zleciał zasłużony Dunfermline, a do drugiej - Hearts, jedyny zespół, który próbował rzucić wyzwanie Celtikowi i Rangersom i zdobył wicemistrzostwo w 2006 roku. Pod rządami litewskiego biznesmena Władymira Romanowa przeinwestował i narobił 25 mln funtów długu. Dunfermline - 8,5 mln.

- Ludzie zdali sobie sprawę, że jeśli mogło to spotkać te trzy kluby, to znaczy, że może się zdarzyć każdemu - mówi dziennikarz Phil Gordon.

Sytuacja w szkockiej lidze stała się ostatnio tak zła, że prezydent mistrzowskiego Celtiku Peter Lawwell zrezygnował z około 300 tys. funtów z puli za prawa telewizyjne. Wicemistrz Motherwell wziął o blisko 700 tys. funtów mniej. Razem poświęcili milion funtów dla reszty, aby mieli z kim rywalizować.

W Szkocji powszechne staje się też narzekanie na format rozgrywek europejskich, którego w Polsce nawet się już nie czepiamy. Promuje najlepszych, a słabszym utrudnia drogę. Od następnego sezonu jeszcze więcej drużyn z najsilniejszych lig - aż 16 - będzie miało zapewniony start w fazie grupowej Ligi Europy. Dotąd było ich sześć. Zespoły ze Szkocji będą musiały pokonać aż cztery rundy, aby tam dotrzeć. Biadolenie było słychać nawet ze strony Celtiku. Trener Ronny Deila wyraził ostatnio zdziwienie, że jego klub, mimo siedmiu występów w Lidze Mistrzów w ostatnich 11 latach, musi wciąż pokonywać trzech rywali, aby ponownie wejść do Champions League - właśnie ze względu na 23. miejsce Szkocji w rankingu.

Celtowie uderzają bowiem głową o sufit i nie mogą go przebić - ogranicza ich słaba konkurencja w kraju. Z perspektywy sufitu przyglądają się angielskiej Premier League, do której od lat chcieliby przystąpić i odciąć się od lokalnej biedoty. Tam jednak niespecjalnie na nich czekają. Szkoci nie mogą się z tym pogodzić.

- Nie chciałbym obrazić Swansea czy Cardiff, ale Aberdeen jest bogatszym miastem. A Aberdeen FC ma tak wspaniałą tradycję, że powinno wystarczyć na grę w angielskiej Premier League - mówił ostatnio prezydent Celtiku o walijskich klubach, które dopuszczono do struktury angielskich rozgrywek, na czym bardzo korzystają. Jeśli Legia zagra dobrze w środowym rewanżu, frustracja Celtów może być największa od lat.

Więcej o:
Komentarze (16)
El. Ligi Mistrzów. Celtic - Legia. Katastrofa szkockiego futbolu?
Zaloguj się
  • herozeropl

    Oceniono 23 razy 19

    Celtic musi iść do Premier League , inaczej kicha , będą mieli swoje mistrzostwa szkocji ale pozatym nic :D

  • sm21

    Oceniono 22 razy 18

    Najpierw Legia musi ograc Celtic,apotem bedziemy o tym rozmawiac.Jutro wszystko sie moze zdarzyc.

  • balbina141

    Oceniono 15 razy 5

    A po co p. redaktor poleciał aż do Glassgow? Mecz jest w Edynburgu...
    to jak ma dawać relację z Glassgow może i z Warszawy... na pewno taniej będzie :P

  • data1

    Oceniono 8 razy 4

    I dlatego w ostatnich kilkunastu latach Celtic i Rangers grali w finale Ligi Europy czego polskim klubom życzę.

  • glog

    0

    tylko czemu nie grają u siebie ? tak tak. wiem że jest inna impreza. ale czemu klub z ambicjami do ligi mistrzów bukuje inną imprezę na swoim stadionie w terminie eliminacji ? może nie zależy im na grze w LM. albo nas po prostu nie docenili.

  • roosvelt1984

    Oceniono 2 razy 0

    "esteśmy ofiarami przemian w europejskiej piłce. W futbolu dominują duże nacje, które dostają ogromne pieniądze za sprzedaż praw telewizyjnych. To z każdym rokiem powiększa przepaść. Gdzie są drużyny z Czech, Słowacji, byłej Jugosławii?" - to oczywiście nieprawda, bat ukręcili sami na siebie.

    Ale z drugiej strony przystąpienie całej Szkocji do rozgrywek w Anglii było by bardzo mądre.

  • bukaj22

    Oceniono 11 razy -3

    A jak na tym tle prezentuje się Polski futbol Panie pismaku ? W Środę może dojść do Katastrofy Polskiego Futbolu. Jeśli Celtic odrobi straty Vdoljak będzie miał ciężkie życie. Szkoci mają pewne problemy, ale nijak one się mają do problemów Polskiej Piłki. Najpierw zajrzyjmy do naszego grajdołka a nie ze próbujemy się pocieszać problemami innych Krajów i Klubów jak próbuje to zrobić pismak w tym artykule.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX