Sport.pl

Liga Mistrzów. Jak ograć Celtic?

Celtic na papierze jest zespołem silniejszym od Legii Warszawa, ale to nie oznacza, że nie ma żadnych wad. Ekipa Ronny'ego Deili dopiero się buduje i ma swoje słabsze punkty. Tylko od Legii zależy, czy je wykorzysta.
Gdy norweski szkoleniowiec przejmował Celtic, obiecał, że nie będzie wprowadzał radykalnych zmian w trakcie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Awans do tych rozgrywek jest dla mistrza Szkocji priorytetem, rzeczą niezbędną do prawidłowego funkcjonowania klubu. Ale Norweg swoją filozofię i tak już wprowadza, tylko wolniej, niż zamierzał. Bo dla niego wygrana nie jest celem samym w sobie. Istotny jest również styl, w jakim zostanie osiągnięta. - Ważne jest to, by dobrze się zaprezentować, a nie tylko awansować dalej. Nigdy tak nie powiem. Nigdy - stwierdził Deila. I już mecze drugiej rundy eliminacji z islandzkim KR Rejkiawik pokazały, w jakim kierunku zmierza jego drużyna.

Pierwsze słabości

W pierwszym, wyjazdowym spotkaniu Szkoci ustawieni zostali w formacji 4-3-3, natomiast w rewanżu w ustawieniu bardziej przypominającym 4-2-3-1. W tych spotkaniach widać było już zalążek tego, nad czym wraz ze swoimi podopiecznymi pracuje Deila. Wysoki pressing, spore zaangażowanie bocznych obrońców i gra kombinacyjna. Norweski szkoleniowiec uwielbia również błyskawiczne akcje w stylu Borussii Dortmund, ale ich było na razie niewiele, z bardzo prostej przyczyny - mistrz Islandii myślał wyłącznie o bronieniu dostępu do własnej bramki, czym zmuszał Celtic do cierpliwego rozgrywania ataku pozycyjnego.

Szkoci nie odnajdywali się w nim najlepiej, zdarzało się im głupio tracić piłki, przynajmniej w pierwszym meczu. Lepiej radzili sobie, gdy szybko transportowali piłkę w okolice pola karnego rywala. Dominowali, ale nie stworzyli sobie zbyt wielu dobrych okazji do strzelenia bramki. Zwycięskiego gola zdobyli dopiero na kilka minut przed końcem. I to w dość szczęśliwych okolicznościach - uderzenie Calluma McGregora nie należało do najmocniejszych, a piłka wpadła w krótki róg bramkarza KR. Można śmiało założyć, iż Legia w tej sytuacji bramki by nie straciła.

W teorii defensywa powinna być najsilniejszą stroną Celtiku, ale tak wcale nie musi być w Warszawie. - W porównaniu do spotkań z KR musimy poprawić podania oraz krycie w obronie - powiedział Deila przed meczem z Legią. Obrońcy mistrza Szkocji gubią się pod mocniejszym pressingiem i zdarza im się wybijać piłki albo odpuścić krycie; w starciu z KR jeden z takich błędów Virgila van Dijka mógł skończyć się stratą gola. W innej sytuacji obrońcy zupełnie odpuścili rywala znajdującego się na 20. metrze, który spokojnie zdołał oddać strzał.

Zagrożenie z powietrza

Van Dijk to bardzo ciekawy zawodnik. Pozyskaniem środkowego obrońcy zainteresowane są kluby angielskiej Premier League, takie jak Sunderland czy Southampton. I trudno im się dziwić - to nowoczesny obrońca, który bardzo chętnie podchodzi nieco wyżej, wcielając się niejako w rolę rozgrywającego, którego brakuje Celtikowi. Jego celne przerzuty, głównie na prawe skrzydło, znakomicie przyspieszają grę. Ale i tak najgroźniejszy jest przy stałych fragmentach gry. W wygranym 4-0 rewanżu z KR zdobył dwie pierwsze bramki. Obie po rzutach rożnych, choć nie bezpośrednio po dośrodkowaniach - dostawał od kolegów podanie głową. Każde dośrodkowanie ze stałych fragmentów gry kierowane jest w jego stronę, co czyni z niego ogromne zagrożenie.

Uwagę trzeba będzie zwrócić również na zawodnika z numerem 28, czyli Leigh Griffithsa. Do Celtiku przybył dopiero pod koniec stycznia, ale już świetnie rozumie się ze swoimi kolegami. Swoimi rajdami na prawym skrzydle może znacznie uprzykrzyć życie Tomaszowi Brzyskiemu. Jest szybki, dobrze wyszkolony technicznie i często decyduje się na uderzenie z lewej nogi. Ekipa Deili gra z dwoma "odwróconymi skrzydłowymi", czyli zawodnikami schodzącymi do środka pola i często szukającymi okazji do strzału z dalszej odległości. Z tego względu Henning Berg powinien uczulić swoich podopiecznych na to, by nie dawali zbyt wiele miejsca swoim rywalom w okolicach 20.-25. metra.

Równie groźny w takich sytuacjach jest 31-letni Kris Commons, będący jednym z najgroźniejszych zawodników Celtiku. Grywa na lewym skrzydle, ale może odnaleźć się na każdej pozycji za napastnikiem. Sam nie uważa siebie za snajpera i woli kreować okazje kolegom, ale w ostatnim sezonie ligowym zdobył 23 gole i został... królem strzelców szkockiej Premier League. Potrafił strzelać po dwie bramki w trzech kolejnych spotkaniach!

Na szpicy powinien zagrać powracający po kontuzji Anthony Stokes, który świetnie rozumie się z Commonsem, obaj dobrze ze sobą współpracują. A na ławce jest jeszcze chociażby Teemu Pukki, zdobywca dwóch goli w meczu z KR.

Zrywając z przeszłością

Zaangażowani w ataki są boczni obrońcy - Emilio Izaguirre oraz Mikael Lustig - ale Szkoci nie starają się stwarzać okazji poprzez wrzutki. Robią to raczej w ostateczności, gdy nie widzą możliwości kombinacyjnego rozegrania piłki lub są sfrustrowani. Widać, że Deila stara się sprowadzić piłkę na ziemię, nie chce, by fruwała ona w przestworzach jak w owianej złą sławą taktyce kick & rush (z angielskiego kopnij i biegnij), z którą szkocki futbol tak często jest utożsamiany.

Szkotów najłatwiej zaskoczyć kontratakami. Ale żeby taka kontra mogła zakończyć się bramką, musi zostać przeprowadzona w błyskawicznym tempie. W pierwszym meczu z KR druga linia niemal nie istniała, zespół rozpadł się na dwie części - obronę oraz atak. W rewanżu było już trochę lepiej, ale nadal przejście z ataku do obrony nie wygląda najlepiej, co powinna wykorzystać Legia, jeśli chce wyrządzić krzywdę rywalowi. To najprostszy i najszybszy sposób. Wyrwa w środku pola Celtiku sprawia, że opanowanie tej strefy gry może okazać się kluczowe dla losów dzisiejszego spotkania. Jedną z kluczowych postaci może stać się Ondrej Duda, jeśli zdecyduje się wspomóc swoich kolegów w drugiej linii i nie da się zmiażdżyć fizycznie rywalom.

Szkoci wirtuozami piłki nożnej nie są. W obecnej fazie przygotowań wydają się tworzyć drużynę odrobinę gorszą niż Steaua Bukareszt, gdy ta eliminowała Legię w zeszłym roku. A legioniści zapowiadali, że teraz Rumunów by pokonali.



Jakim wynikiem zakończy się mecz Legia - Celtic?
Więcej o:
Komentarze (3)
Liga Mistrzów. Jak ograć Celtic?
Zaloguj się
  • tomber

    Oceniono 23 razy 3

    No bulwa! Przecież to jest jasne, że Celtic wygra. Po co dziennikarzyny robią jeszcze ludziom nadzieję na cokolwiek? Potem tylko rozczarowanie będzie większe.

    polska liga<Legia<pierdyliard europejskich klubów<Rosenborg<Steaua (czy ch. wie, jak to się k. pisze)<Celtic

  • celticvslegia

    0

    Trafiłem na stronę na której można obejrzeć transmisję na żywo z meczu Celtic FC vs Legia Warszawa! Transmisja dostępna pod tym adresem: qr.net/FzCa . Wbijajcie póki są jeszcze dostępne miejsca i kibicujcie Legionistom! :)

  • iso_1

    Oceniono 2 razy 0

    polska piłka kopana to dno
    tylko idiota może się nią fascynować

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX